Indie – relacja z podróży

Chciałbym Ci przybliżyć smak Indii, ich różnorodność i odmienność tak jak ją widziałem i przeżywałem w trakcie wyprawy. Jest to dla mnie ważniejsze niż opis atrakcji turystycznych (te które najbardziej zapadły mi w pamięć opisałem). 

Wyprawa Wielobarwne Serce Indii

Po wylądowaniu w Delhi skorzystaliśmy z okazji poznania żywiołu ulicznego ruchu wybierając rządową taksówkę zamiast przejazdu metrem. Wrażenia zbliżone do jazdy rollercoasterem. Kierowca wykorzystywał każdy centymetr przestrzeni tak jak otaczające rowery, tuk tuki, riksze, motory, samochody (od tego czasu nalepki na samochodach w Polsce „motory są wszędzie” budzi moje szczere rozbawienie). Wydawało nam się, że jesteśmy na pograniczu stłuczki przynajmniej 10 razy na minutę. Jednak nic takiego nie miało miejsca:)

Piesi w Indiach. Ulice Indyjskich miast są niesamowicie zatłoczone. Musimy pamiętać, że mieszka tam ponad miliard ludzi. Na jednej z ulic Delhi widzieliśmy czołowe zderzenie motocykli które manewrowały wśród ludzi! Ludzie tłoczą się w różnych kierunkach a nad ich głowami zwisa niewyobrażalna plątanina kabli. Nie wiem jakim cudem to wszystko działa. To zdjęcie jest dla mnie kwintesencją Indii.

ulica Delhi

 

Ruch uliczny w Indiach był często bardzo natężony a nasze polskie korki należałoby podnieść do porządnej potęgi żeby oddać różnicę. Na drodze o trzech pasach często znajdowało się jednocześnie przynajmniej sześć rzędów różnych pojazdów (przy czym pojęcia rząd nie należy traktować dosłownie). W przypadku gdy ruch na drodze o dwóch pasach w każdą ze stron (nieprzedzielonych murkiem) był większy z jednej ze stron, to droga z tej strony stawała się trzypasmową a z przeciwnej jednopasmową. Do tego święte krowy, spokojnie przeżuwające, stojące po środku drogi, które wszyscy omijają. Jazda po ulicach Delhi (i nie tylko) to ciągła czujność i kreacja ponieważ część zasad, które uznajemy w Europie za oczywiste jest tu traktowana z dużą dowolnością. Niech przykładem będzie sytuacja jaką spotkaliśmy na autostradzie. Jadąc autobusem nagle zobaczyliśmy ciężarówkę migającą światłami, jadącą najszybszym pasem pod prąd. Wszyscy zjeżdżali z tego pasa. Nie wywołało to żadnej reakcji kierowcy czy pasażerów. Nie przypuszczam też że był to news w jakichkolwiek wiadomościach.  Zauważyliśmy też że tuk tuki mają lusterka od wewnętrznej strony – w przeciwnym razie byłyby szybko poobrywane.

Komunikacja miejska w Indiach jest dobrze zorganizowana i bardzo tania. Gęsta sieć połączeń autobusowych zapewnia dotarcie do każdego  miejsca. Hindusi mówią po angielsku i chętnie podpowiadali nam jak możemy dotrzeć w miejsca, które nas interesują. W autobusie zawsze jest konduktor od którego kupimy bilet. W autobusach nie tylko byliśmy obserwatorami codzienności Hindusów, sami byliśmy także przedmiotem zaciekawienia i obserwacji. Nie są to środki transportu, z których często korzystają biali – tym bardziej je polecam.

Metro również działa bardzo dobrze. Trzeba pamiętać, że pierwszy wagon jest tylko dla kobiet.

Możemy korzystać także z riksz i tuk tuków. Z góry należy ustalić cenę i obserwować czy jesteśmy wiezieni we właściwe miejsce. Jeżeli ustalimy cenę z kierowcą tuk tuka jesteśmy już towarem – byliśmy proszeni w trakcie przejazdu o przesiadkę do innego tuk tuka, który  dowoził nas na miejsce. Kierowcy rozliczali się między sobą a my płaciliśmy na koniec ustaloną kwotę. Takie sytuacje są nagminne i nie należy się temu dziwić. Możemy też umówić się z kierowcą tuk tuka na całodniową trasę z ustalonymi punktami i wtedy nie będziemy mieli przesiadek.

Uliczni sprzedawcy w Indiach zajmują każdą wolną przestrzeń na ruchliwych ulicach miast i miasteczek. Spotkaliśmy ich wszędzie (nawet w autobusach). Konkurencja jest ogromna a wielość produktów powalająca. Ta praca nie zawsze daje utrzymanie. Są namolni i powtarzają propozycje pomimo kolejnych odmów (staraliśmy się odmawiać uprzejmie i uśmiechem). Nie obrażają się i po wielu próbach, widząc że nic z tego nie będzie pytali skąd jesteśmy, w czym nam pomóc lub pokazywali gdzie jest informacja turystyczna. Rozstawaliśmy się w zgodzie.  Mamy dla nich ogromny szacunek.

autobusowy sprzedawca

Sprzedawaca kwiatow

Na ulicy toczy się życie we wszelkich możliwych formach. Wachlarz usług jakie oferuje ulica może nas przyprawić o zawrót głowy. Od ulicznego fryzjera, poprzez ulicznego szewca (bez butów), okulistę aż po ulicznego protetyka. Nie mieliśmy odwagi zrobić zdjęcia gdy uliczny protetyk masował dziąsło klienta siedzącego na chodniku aby następnie założyć jedną ze standardowych protez które miał na straganie.

Fryzjer uliczny

 

szewc uliczny protetyk uliczny

Amritsar, Złota Świątynia – najważniejsza Świątynia Sikhów. Świątynia była czynna całą dobę (można tam spać i zjeść posiłek), robi ogromne wrażenie zarówno nocą jak i w dzień. Dodatkowego kolorytu dodaje wielobarwny tłum odwiedzających i wyznawców

zlota swiatynia noca

zlota swiatynia dzien

Święta i wydarzenia w Indiach przybierają niespotykane u nas formy. Polecamy Święto Holi (w dniu pełni księżyca w lutym albo marcu) – święto radości i wiosny. Ludzie obsypują się kolorowym pyłem lub oblewają kolorową wodą. Wybaczają sobie wzajemne urazy.

Inną niesamowitą tradycją jest codzienne uroczyste zamykanie granicy między Indiami a Pakistanem (Wagah Border niedaleko Amritsaru). Zobaczyliśmy bramę graniczną, szczelnie wypełnione trybuny na około 2-3 tysiące ludzi po stronie Indyjskiej i podobne po stronie Pakistańskiej. Najpierw taniec dziewcząt. Pokaz musztry żołnierek a następnie żołnierzy. Wszystko w duchu rywalizacji między obu stronami granicy – kto dłużej będzie wykrzykiwał komendy, kto wyżej uniesie nogę w kroku musztrowym, bardziej zdecydowanie i groźnie podejdzie do bramy, bardziej finezyjnie zatrzepocze pióropuszem na czapce. Trybuny nie tylko dopingują swoich kierowane przez wodzireja ale także biorą udział w rywalizacji która strona głośniej i dłużej będzie wznosić okrzyki. Na koniec następuje zwinięcie flag i uścisk dłoni dowódców obu stron oraz zamknięcie bramy. Show jakiego nie zobaczycie nigdzie indziej i niesamowite przeżycie czegoś wyjątkowego.

Wagah border

Ubiór w Indiach. Wielu Hindusów ubiera się w stylu zachodnim. Jednak ulice pełne były różnorodnych strojów prezentujących różne religie, tradycje odmienne w poszczególnych regionach czy miastach. Najbardziej zachwyciło nas Sari noszone przez większość kobiet, które jest osobnym światem pięknych kolorów i wzorów. Intensywne lub stonowane, przetykane złotem lub jednolite, inne w każdym regionie. Sari jest produkowane ręcznie, wspierane przez państwo dzięki czemu indyjska sprzątaczka (na zdjęciu) także ubrana jest w piękne sari. W porównaniu do europejskich szarości kobiety w Indiach wypadają bajecznie kolorowo.

Sari Jaipur

Największe wrażenie zrobiło na nas mistyczne i ekscytujące Varanasi. Świat z innej planety: rytualne palenie zwłok, kąpiele w Gangesie, wieczorna puja, wschód słońca na Gangesie. Kolorowi babowie i stare pałace. Czas zatrzymał się tu w miejscu.

Varanasi modlacy

puja kwadrat

Asceta uliczny Swieci czekajacy na posilek

W świętych miejscach takich jak Varanasi na ulicach i przy świątyniach zobaczyliśmy ascetów, guru, modlących się, medytujących. Któż z nas odróżni co jest teatrem a co emanacją duchowości?

Baba Varanasi kwadrat medytujacy nad woda modlacy sie

Agra, Taj Mahal. Arcydzieło inżynierii, ogromny rozmach i miłość w tle… W dawnych czasach wrażenie musiało być większe niż obecnie robią najwyższe drapacze chmur

Taj Mahal zza rzeki

Około 80% małżeństw w Indiach jest aranżowanych. Zapytaliśmy syna naszych gospodarzy (mama  w tym czasie wybierała dla niego przyszłą żonę) dlaczego godzi się na to aby inni układali jego osobiste życie. Odpowiedział, że rodzice chcą dla niego jak najlepiej, ufa im i wierzy, że wybiorą najlepszą kandydatkę. Jak widać nie przeszkadza to w bliskości, miłości a szczególnie w prokreacji o czym świadczy rosnąca populacja Indii.

para indie

Jaipur, Świątynia Małp. Świątynia, w której Hindusi obmywają się z grzechów. Nazwę zawdzięcza obecności wielu małp, które są tam u siebie. Dokarmiane przez wyznawców i turystów są dość oswojone. Widzieliśmy jak w trakcie dokarmiania ręką małpa wskoczyła na plecy turystki i ją ugryzła. Odniosłem wrażenie, że małpa traktuje gest podawania jedzenia jako gest wiernopoddańczy więc zaznacza w ten sposób swoich poddanych. Tak czy owak lepiej przysmaki zostawić lub rzucić a nie podawać do ręki.

 Swiatynia malpmalpy swiatynia 1

Zwierzęta w Indiach. Słynne święte krowy stojące z niezmąconym spokojem po środku drogi pełnej pędzących pojazdów, walczących o każdy centymetr przestrzeni. Największym zaskoczeniem był słoń który przechodził w poprzek dwupasmowej ulicy rozdzielonej murkiem. Słoń przechodził z trudem nad murkiem a  siedzący na nim człowiek dawał znaki jadącym samochodom aby się zatrzymały żeby ich przepuścić:) Muły rzeczne, słonie, małpy, osły i wiele innych zwierząt współuczestniczą w codziennym życiu Indii. Są wykorzystywane do pracy, ozdoby lub same walczą o swoje miejsce wśród ludzi i zwierząt.

muly rzeczne malpy swiatynia

Jaipur, Hawa Mahal (pałac wiatrów). Budowla z czerwonego piaskowca z monumentalną fasadą przy jednej z głównych ulic. Damy dworu obserwowały codzienne życie miasta z 953 małych okien. Zwiedziliśmy także znajdujące się w pobliżu City pałace (Pałac Maharadżdży) i obserwatorium astronomiczne Jantar Mantar.

Palac Wiatrow